Duchowość



Menu:
Nasze propozycje
Zapisy
Fundusz rekolekcyjny
Świadectwa
Czytelnia
Lektury
Inne ośrodki rekolekcyjne
Linki
Dojazd
Mapa serwisu
Kontakt
Wyszukiwarka:
Newsletter:
Prosimy zaznaczyć rodzaj biuletynu-kwartalnika, podać imię i nazwisko i adres e-mail:
Rekolekcje
Media



Wieści RSS

Ogłoszenia:

 Terminy rekolekcji, sesji i warsztatów na rok 2010.

Istnieje możliwość zamówienia intencji Mszy św. w naszym Ośrodku. W tym celu prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego  

 
Najnowsze artykuły:

 
Czytelnia: Kontemplacja Ad amorem pomostem pomiędzy czasem rekolekcji..., Dariusz Michalski SJ Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu


Wprowadzenie

Pragnę potraktować to krótkie wystąpienie jako formę dzielenia się tym, co osobiście rozpoznaję jako ważne w treściach kontemplacji Ad Amorem. Jest ona ostatnim słowem Ignacego dla rekolektanta, a więc słusznie możemy powiedzieć, że zawiera ona w sobie wszystkie wskazówki niezbędne do tego, by pośród codzienności żyć duchowością Ćwiczeń Duchowych. Trudno jest wyczerpać wszystkie intuicje i wskazówki podane nam przez Ignacego w tak krótkim wystąpieniu. Moim pragnieniem jest ukazanie bogactwa tej kontemplacji, które może zachęcić do dalszych osobistych poszukiwań w kierunku tych elementów duchowości chrześcijańskiej, bez których nie można kształtować w sobie żywej relacji z Bogiem, bliźnimi i samym sobą. Są one niejednokrotnie poddawane silnym atakom ze strony współczesnej cywilizacji i kultury. Przyjrzyjmy się głównym przesłankom kontemplacji Ad Amorem od strony teologicznej, a następnie zobaczmy w jaki sposób mogą zostać one wprowadzone w duchowość codzienności. Ten czas powrotu po rekolekcjach chętnie nazywam Piątym Tygodniem - czasem kiedy wiele z łask rekolekcji może rozwinąć się w swej pełni. Z mojego doświadczenia wynika, że chociażby praktyka codziennej medytacji jest jak podlewanie roślin. Czas rekolekcji zaś to czas ich sadzenia. To właśnie pośród codzienności możemy w praktyce odkryć łaskę Bożą, która w jakimś zaczątku została nam ofiarowana w trakcie Ćwiczeń.


Bóg jest dobry!

Bóg jest dobry. To podstawowa prawda którą Ignacy chce ugruntować w rekolektancie. Bóg jest dobry i najpełniej wyraził to przez dar swego Syna - Słowa, które stało się ciałem. Stąd uwaga Ignacego, że miłość polega bardziej na uczynkach niż na słowach. W tym kontekście moglibyśmy powiedzieć, że miłość polega na słowach, które przechodzą w czyn. Nie na samych deklaracjach, ale na postawach. Postawa Boga względem człowieka jest dla nas przykładem jak mamy kochać. Miłości uczymy się od rodziców, uczymy się od Boga. A On tak świat umiłował, że swego Syna jednorodzonego dał, aby każdy kto w niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. Teologię Starego Testamentu moglibyśmy streścić w stwierdzeniu: Bóg jest dobry. Stwarza dobry świat i dobrego człowieka. Niemniej człowiek ulega złu. Zaś teologię Nowego Testamentu moglibyśmy streścić tak: ta Boża dobroć najpełniej objawiła się w posłaniu Jezusa jako naszego Brata, a zarazem Syna Bog-Ojca, a więc w przesłaniu: Bóg jest naszym dobrym Ojcem, my zaś braćmi i siostrami nawzajem dla siebie.

Ignacy zachęca na początku kontemplacji, aby prosić o wewnętrzne poznanie tak wielkiego dobra, jakie otrzymałem. Dopiero doświadczenie i przyjęcie Bożej dobroci doświadczanej pośród codzienności: w słońcu, pokarmie, schronieniu, najbliższych, trosce, życiu itd. przekonuje nas o Bożej miłości i uzdalnia nasze serca do tego, by odpowiedzieć miłością na miłość. Najpierw tę miłość poznajemy. To właśnie dokonywało się przez całe rekolekcje. Przypatrywaliśmy się jak miłość nas stworzyła (Fundament), jak nas odkupiła (I Tydzień), jak nam pomagała dokonać wyboru (II Tydzień), jak możemy jej towarzyszyć w czasie doli i niedoli (III Tydzień) i jak ostatecznie tryumfuje w świecie, co jest zapowiedzią jej zwycięstwa także w naszym życiu (IV Tydzień). Poznać ją wewnętrznie znaczy stać się mistykiem i kontemplatykiem - nawiązać szczególną, jedyną w swoim rodzaju więź z Bogiem, tak, że nic nas już nie będzie mogło odłączyć od miłości Chrystusa jak mówi św. Paweł.

Dobroć Boga jest kluczem do wszystkiego. Tylko Bóg jest dobry. Tylko On jest Stwórcą świata i każdego człowieka. Dobroć, która rodzi, która się daje, pomnaża, która jest płodna, która szuka wspólnoty. I do tego zmierza pierwszy punkt kontemplacji:

Przywieść sobie na pamięć dobrodziejstwa otrzymane: stworzenie, odkupienie, a także dary poszczególne, ważąc i [doceniając] z wielkim uczuciem [miłości], jak wiele uczynił Bóg, Pan nasz, dla mnie; jak wiele mi dal z tego, co posiada. A dalej, jak bardzo tenże Pan pragnie mi dać samego siebie, ile tylko może wedle swego Boskiego planu (CD 234).

Zwróćmy uwagę na słowa Świętego. Największym dobrem jest sam Bóg, który pragnie dać mi siebie samego. Cała historia mego życia jest historią udzielania się Bożej Miłości, którą Ignacy nazywa Boskim planem.


Kontemplacja

Zły duch nieustannie atakuje nas, krąży z zewnątrz (nie wewnątrz!), aby nas pożreć. Oskarża nas, innych i samego Boga o zło. Aby się temu przeciwstawić, aby nie dać się zniszczyć, aby zachować pełnię życia potrzeba postawy kontemplacji. Chodzi o to, co tak pięknie wyraził o. Karl Rahner, niemiecki jezuita: Chrześcijanin trzeciego tysiąclecia albo będzie mistykiem, albo go wogóle nie będzie. Ignacy dzieli się na koniec rekolekcji tym, co ma najcenniejszego, co najcenniejszego otrzymał od Boga: kontemplatywnością. Ta kontemplatywność czyli zjednoczenie z Bogiem jest nie tylko na czas rekolekcji. Ma zostać przeniesiona w codzienność. Jest to jedna z głównych cech ignacjańskiej duchowości: być kontemplatywnym w działaniu. Być zawsze zjednoczonym, złączonym z Bogiem i na tej podstawie działać: służyć, być przy innych, obserwować, patrzeć. Działanie nie oznacza jedynie aktywności wypływającej ze mnie w sposób świadomy1. Przeciwnie. Tu nie chodzi o aktywność wypływającą z moich sił, mojej wiedzy, mojego zapału, mojej dobrej woli. Nie tylko o to chodzi. Cokolwiek bowiem czynimy sami wcześniej czy później zamiast przybliżyć nas do Boga, od Niego nas oddali. Co więcej Ignacy jest przekonany, ma to doświadczenie, że nie może być samowystarczalny. Otrzymane dobra, o których wspomina w drugim punkcie kontemplacji Ad Amorem (czucie, rozumowanie), a także samo Boże działanie, które zostaje ukazane w punkcie trzecim wykluczają możliwość zajęcia przez rekolektanta postawy samowystarczalności. Ignacy idzie za tekstem Ewangelii św. Jana: Beze mnie nic nie możecie uczynić (J 15, 5). Odwołując się do obrazu, który podaje ewangelista Jan czyli winogrona i krzewu winnego możemy stwierdzić, że ten sam sok płynie w krzewie winnym jak i w owocach winogron. Św. Ignacy odwołuje się do tego podobieństwa mówiąc w drugim punkcie kontemplacji Ad Amorem: czyni ze mnie świątynie, jestem bowiem stworzony na podobieństwo i na obraz Jego Boskiego Majestatu (CD 235). Tak, jak sok który płynie w krzewie winnym napełnia owoc winogrona, tak ja staję się świątynią przez Bożą, duchową emanację (zamieszkiwanie) Stwórcy we mnie. Ignacy tę więź nazywa podobieństwem. Utracić podobieństwo to znaczy przestać być w łączności z Bogiem. Tracimy to podobieństwo ilekroć próbujemy stawać się niezależni od Boga-Ojca, czyli gdy próbujemy stawać się samowystarczalni. Dlatego w tekście modlitwy Ignacego znajdujemy następujące słowa:


Zabierz Panie i przyjmij całą moją wolność,

pamięć moją, mój rozum i całą moją wolę,

wszystko co mam i co posiadam.

Ty mi to, Panie, dałeś, Tobie to zwracam.

Wszystko jest Twoje.

Rozporządzaj tym według Twojej woli.

Daj mi tylko miłość Twoją i łaskę,

a to mi wystarcza.

Ośmielę się stwierdzić, że niniejsza modlitwa jest ignacjańskim wyrazem zrozumienia pełnej zależności Świętego od swego Stwórcy. Ignacy nie musi niczego dla siebie zatrzymywać, bo takie zatrzymywanie umniejszy tylko owoc, umniejszy miłość. Wszystko postrzega jako dar. Pozwala Bogu wszystkim rozporządzać. I rozumie, że Bóg musi dać, by ten proces mógł zaistnieć. Soki muszą popłynąć z krzewu do owocu. Owoc nie może zrodzić się sam. Są „rzeczy”, których Ignacy nie może zdobyć dla siebie: miłość i łaska. One na zawsze pozostaną darem. Ich nie można nabyć, zdobyć, wyćwiczyć w sobie.


Wszystko - cecha kontemplatywności

Bóg kiedy coś nam ofiaruje zawsze daje nam nie mniej niż całego siebie. Bóg nie potrafi inaczej. Przypomnijmy jeszcze raz te słowa Ignacego: Pan pragnie mi dać samego siebie, ile tylko może wedle swego Boskiego planu (CD 234). I tego samego stopniowo oczekuje od nas. W takim kontekście należy rozumieć słowo „wszystko” w modlitwie Ignacego. Oczywiście nasze doświadczenie duchowości czyli zażyłej, osobistej relacji z Bogiem nie od razu wprowadza nas w doświadczenie oddania wszystkiego Bogu. Mamy na to całe życie, które o ile będzie realizacją Bożego planu, zgodą z naszej strony na Boga, doprowadzi nas do spotkania z Panem i Stwórcą. Ale właśnie trzeba od samego początku mieć tę perspektywę wszystkiego. Zauważmy, że tak, jak Jezus tłumaczył swoim uczniom, że idą do Jerozolimy i że tam Jezus odda wszystko, że w Jerozolimie da świadectwo miłości do końca, tak Ignacy przypomina nam, że dojrzała wiara kieruje się ku oddaniu i przyjęciu wszystkiego od Boga.

Uczniowie zrozumieli tę naukę miłości. Sami stali się świadkami miłości do końca. Oddali Bogu całą swoją wolność, pamięć, rozum, całą swoją wolę, swoje ciało... Wszystko. W relacji do Boga jesteśmy powołani do wszystkiego. Jest to możliwe znów nie dzięki naszym ludzkim, ograniczonym siłom, ale dzięki Bogu, dzięki Jego łasce.

Ignacy znowu powraca do tego przewodniego motywu w czwartym punkcie swojej kontemplacji: wszystkie te dobra i dary zstępują z góry; na przykład moja ograniczona moc pochodzi z najwyższej i nieskończonej mocy z góry. Podobnie sprawiedliwość, dobroć, pobożność, miłosierdzie itd. pochodzą od Boga tak jak promienie ze słońca, a woda ze źródła itd. (CD 237).


Pomost - czyli jak wprowadzić miłość w czyn.

Jaka nauka praktyczna płynie dla nas z kontemplacji Ad Amorem? Wydaje mi się, że przede wszystkim nauka o pełnej zależności od Boga. Tę cechę duchowości chrześcijańskiej nazywa się popularnie dziecięctwem Boży. Cechą dziecka Bożego jest pełna zależność od rodziców. Dziecko nie może nic uczynić samo z siebie. Jego życie jest w pełni zależne od rodziców. I podobnie jest z nami. Ilekroć uważamy, że coś z siebie potrafimy tylekroć ubywa nam życia, tego życia w najgłębszym tego słowa znaczeniu. Mamy stać się jak dziecko. Ignacy wyraża tę myśl podając zasadę naszego funkcjonowania w świecie: tak ufaj (módl się), jakby całe powodzenie spraw zależało od Boga, tak zaś działaj jakby wszystko zależało od Ciebie.

Żyjemy w świecie, w kulturze, która nieustannie podkreśla jako wartość pozytywną ludzką samowystarczalność, znaczenie, władzę, siłę. Jesteśmy bombardowani taką właśnie wizją człowieka, który umie i potrafi ze wszystkim sobie poradzić. Sprzeciwia się to w dużej mierze wizji chrześcijańskiej, możemy powiedzieć, także ignacjańskiej. Stąd ogromna potrzeba nieustannej kontemplacji czyli wpatrywania się w to, co najważniejsze2. Powiedzielibyśmy, zdobywania właściwego oglądu rzeczywistości. Dla każdego wierzącego taką postawą jest postawa przedłużonej, osobistej modlitwy. Ciekawe, że Ignacy zaleca, aby modlitwę medytacyjną lub kontemplacyjną, a także modlitwę rachunkiem sumienia kończyć odmówieniem modlitwy Ojcze nasz. Nawiązuje tu wyraźnie do wspomnianej wcześnie postawy dziecka wobec Boga-Ojca. Wejście w tę relację jest zadaniem i powołaniem każdego chrześcijanina i warunkiem autentycznej modlitwy zodnie ze słowami Jezusa: wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz... (Mt 6,8n); Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze nasz... (Łk 11, 2). Możemy więc powiedzieć, że w modlitwie kończącej medytację, kontemplację i rachunek sumienia mamy przywołać w sobie ducha dziecięctwa Bożego, ducha prostoty, ducha zaufania. Kontemplacja w moim przekonaniu i doświadczeniu to nic innego jak wpatrywanie się w Boga-Ojca oczyma dziecka. Tej postawy mamy się uczyć w codzienności poprzez regularną praktykę przedłużonej osobistej modlitwy.

Postawa kontemplacyjności w działaniu znajduje swoją podstawę w przekonaniu, do którego Ignacy powraca w kontemplacji Ad Amorem: podstawą wszystkiego jest Bóg, tylko Bóg jest absolutny (jest Absolutem). Myśl ta znajduje wyraz u o. Wilfrida Stinissena w jego jakże sugestywnym artykule Kontemplacyjne nastawienie do życia3, który można znaleźć chociażby w Internecie. Pisze on tak: „Źródłem stałego pokoju jest świadomość, że Bóg jest zawsze pierwszą przyczyną, a ja sam tylko tym drugim”. Cały artykuł według mnie jest komentarzem do kontemplacji Ad Amorem i ukazuje konkretne narzędzia, które można z powodzeniem stosować w swojej codzienności, aby się nie pogubić, aby wzrastać w miłości.

Całe doświadczenie Ćwiczeń ma tak przemienić człowieka, by stał się kontemplatykiem. Nie chodzi tu o nadzwyczajne stany świadomości, ani towarzyszące temu cudowne zjawiska w formie np. lewitacji. Chodzi o coś niezwykle prostego. Mianowicie, aby patrzeć w sposób pogłębiony, refleksyjny i duchowy na wszystko co mnie otacza, a także to, co przeżywam w sobie. Takie spojrzenie nawet wtedy, gdy jest darem wymaga nieustannego wysiłku i ćwiczenia się. Stąd potrzeba chociażby milczenia, wyciszenia, które jest warunkiem niezbędnym do odprawienia Ćwiczeń Duchowych i jest warunkiem niezbędnym do kontemplacyjnego podejścia do życia. Ignacy daje temu wyraz powtarzając w kontemplacji Ad Amorem: zwrócić uwagę (CD 230), z wielkim uczuciem rozważę (CD 233), zastanowić się - rozumnie i uczciwie (tamże), zwrócić uwagę (CD 235), podejmę osobistą refleksję (tamże), podjąć osobistą refleksję (CD 236), podjąć osobistą refleksję (CD 237).

Być kontemplatykiem to znaczy być osobą uważną. A tej uważności nie zdobędziemy w innym klimacie jak właśnie w klimacie wewnętrznego wyciszenia i skupienia. Ignacy chce, abyśmy na modlitwie byli uważni. Abyśmy tę postawę przenosili w codzienność.

Uważność łączy się niezwykle z dyscypliną. Nie chodzi o surowość, ale o dyscyplinę czyli łagodną stanowczość wobec np. planu swojej codziennej modlitwy. Świetnie wyraził to Henri Nouwen pisząc: Jedynym rozwiązaniem będzie tu plan modlitw, którego nigdy nie zmienisz bez zasięgnięcia rady twojego duchowego kierownika. Ustal rozsądną porę, a gdy to zrobisz, trzymaj się jej za wszelką cenę. Uczyń z modlitwy swoje najważniejsze zadanie. Niech każdy wokół ciebie wie, że jest to jedyna rzecz, której nigdy nie zmienisz, i módl się zawsze o tej samej porze... Ustal dokładne godziny i trzymaj się ich. Wyjdź od znajomych, kiedy zbliża się ta pora. Po prostu niech wtedy będzie dla ciebie niemożliwa jakakolwiek praca, nawet gdyby wydawała ci się pilna, ważna i decydująca. Kiedy będziesz wierny temu postanowieniu, powoli się przekonasz, że nie ma sensu myśleć o wielu problemach, ponieważ i tak nie można ich rozstrzygnąć w tym czasie. I wtedy powiesz sobie w czasie tych wolnych godzin: Ponieważ nie mam teraz nic do roboty, mogę się modlić. I tak modlitwa stanie się równie ważna jak jedzenie i spanie; wolny czas, przeznaczony na to, stanie się czasem uwalniającym, do którego przywiążesz się w dobrym sensie tego słowa4.

Sama uważność nie wystarcza. Musi zostać wzmocniona dyscypliną. Sama nazwa Ćwiczenia Duchowe wskazuje na dyscyplinę wykonywania poszczególnych ćwiczeń w sposób regularny i z pewną dozą wysiłku duchowego, psychicznego, a nawet czasem i fizycznego.

Kolejną istotną postawą umożliwiającą nam zdrowe tzn. bliskie rzeczywistości funkcjonowanie (w odróżnieniu np. od racjonalizacji) jest postawa uważnej, zmysłowej obserwacji, kontaktu z rzeczywistością. Pisze o tym o. Franz Jalics, węgierski jezuita w swojej książce Kontemplative Exerzitien5. Niestety nie znam treści tej książki. Znam ją jedynie z komentarza o. Stinissena i wnoszę, że wielce pożyteczne byłoby jej tłumaczenie na język polski. Warto jednak zwrócić uwagę na kontemplatywne podejście do praktyki rekolekcji ignacjańskich. Odwołam się tu do komentarza o. Stinissena:

W pierwszym dniu rekolekcji podejmuje się niewiele kroków w kierunku klasycznej medytacji. Jalics rozsyła uczestników na łono przyrody i zaleca im, aby jak najmniej myśleli o spacerze. Oczywiście ich myśli będą się wciąż pojawiać, ale należy niezłomnie powracać do postrzegania. Pozwól oczom spocząć na drzewach, obłokach i trawie; wsłuchaj się w wiatr i ptaki; chłoń zapach przyrody. Pozwól rzeczom być, jakimi są, nie próbuj ich porządkować na swój sposób. Wszystko jest dobre takie, jakie jest.

Nasze patrzenie może być bardzo zróżnicowane. Normalnie patrzymy badawczo (beobachten — obserwujemy), przy czym nie respektujemy rzeczy, bierzemy je na służbę, aby coś z nimi zrobić albo by zwiększyć swoją wiedzę o nich; albo patrzymy lekceważąco, bez zastanowienia i bez wewnętrznego zaangażowania. Prawdziwy sposób patrzenia (schauen — oglądanie), który przygotowuje nas do kontemplacji i sam w jakiś sposób jest kontemplacją, zakłada tym samym wielki szacunek wobec rzeczy i wewnętrzną obecność i otwartość na nie. Nic z nimi nie robimy, pozwalamy, by byty sobą, by mówiły same za siebie. Wszystko ma nam coś do powiedzenia, niebiosa głoszą chwałę Boga.

Kiedy w trakcie spaceru na łonie przyrody raz po raz stajemy spokojnie i pozwalamy naszym oczom spocząć na jakimś kwiecie, źdźble trawy czy kropli rosy, zauważamy, jak kropla czy kwiat powoli się otwierają i jak przebłyskuje przez nie coś wiecznego. Wszystko jest we wszystkim. Kropla rosy nie jest jedynie kroplą rosy, ale i miejscem, w którym obecny jest Bóg. To nie tylko jest pewien fakt, ale misterium, tajemnica. Myślenie o tym nas nie zmienia, musimy to spostrzec zmysłami.

Boga nie ma w naszych myślach, On jest w rzeczywistości. Tam możemy Go odkryć. Pierwszym krokiem jest odejście od myśli ku postrzeganiu6.

Powyższa idea pokrywa się z jednym z ćwiczeń proponowanych w czasie sesji „Poznaj siebie cz. 1” organizowanej w Europejskim Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie-Falenicy prowadzonej przez Panią Krystynę Kotową. Ćwiczenie polega na uświadomieniu sobie całego ciągu poszczególnych działań, które zmierzają ostatecznie do uformowania świadomości rzeczywistości w wymiarze zarówno zewnętrznym jak i wewnętrznym. Ćwiczenie rozpoczyna się od postrzegania zmysłowego, od nazwania w jak najrzetelniejszy sposób tego, co postrzegamy swoimi zmysłami: białe światło, niebieska wykładzina, brązowe krzesła, zielony stół, hałas za oknem itp. Pierwszy etap jest etapem zbierania informacji za pomocą zmysłów z otaczającej nas rzeczywistości. Nie chcę opisywać całego ćwiczenia jednakże pobrzmiewają w nim echa tego, co Ignacy opisuje w kontemplacji Ad Amorem kiedy każe rozważać (a nie myśleć jak to jest w polskim tłumaczeniu) jak Bóg się dla mnie trudzi i działa we wszystkich rzeczach stworzonych na powierzchni ziemi: na niebiosach, w żywiołach, roślinach, owocach, trzodach itp. W kolejnym punkcie należy przyglądać się (z hiszp. mirar). Widzimy tu jasno doświadczenie Ignacego, który był wrażliwy na otaczającą go rzeczywistość i właśnie kontemplacja, oglądanie tej rzeczywistości (a nie jej używanie jak to miało miejsce w czasie przed nawróceniem) wraz z łaską Bożą doprowadza go do zmiany swego patrzenia, postrzegania i myślenia, zwraca go całkowicie ku Bogu.

Nie trzeba szukać daleko takiej praktycznej kontemplacji rzeczywistości. Jej pięknym przykładem była twórczość ks. Jana Twardowskiego. Prostota rzeczywistości z jednej strony, a z drugiej jej dobroć, wymownie wskazują każdemu uważnie stąpającemu po tym świecie człowiekowi, że wszystko pochodzi od Boga. Kontemplacja rzeczywistości prowadzi do prostoty dziecka:


Nie przyszedłem pana nawracać

zresztą wyleciały mi z głowy wszystkie mądre kazania

(...)

po prostu usiądę przy panu

i zwierzę swój sekret

że ja, ksiądz

wierzę Panu Bogu jak dziecko7


Nie ma jednej reguły dla każdego w jaki sposób wejść w taką postawę kontemplatywności pośród codzienności. Jedno jest pewne: nie można tego uczynić w zabieganiu, w aktywizmie, w pogoni za sukcesem, wynikami, rezultatami. Potrzeba prostoty, a tej uczymy się na kolanach, w czasie codziennej medytacji ugruntowując w sobie postawę dziecka wobec Boga-Ojca. Potrzeba ciszy i skupienia, uważności i dyscypliny, ale nie rygoryzmu. Potrzeba akceptacji świata stworzonego, zmysłu obserwacji, szacunku dla tego, co mnie otacza, kontemplacji i wdzięczności z tego co jest, bo inaczej nie odczujemy autentycznej radości z tego, co będziemy czynić innym. Bo inaczej cała nasza aktywność pozostanie na poziomie aktywizmu i ambicji, które nie prowadzą do zażyłej relacji z Bogiem i drugim człowiekiem. Potrzeba zwykłej prostoty dziecka.


o. Dariusz Michalski SJ

 

Przypisy:

1 Por. Psalm 8: Usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę. Te działania dzieci i niemowląt nie mają charakteru świadomego, a jednak przynoszą chwałę ich Stwórcy.

2. Słowo kontemplacja pochodzi od łacińskiego contemplari i oznacza czynność uważnego rozpatrywania czegoś za pomocą zmysłów lub ducha, czynność zdobywania głębszego wglądu. Zob. Leksykon duchowości katolickiej, red. ks. Marek Chmielewski, Lublin-Kraków 2002, s. 432n.

3 Artykuł można znaleźć pod następującymi adresami: http://www.mateusz.pl/wdrodze/nr307/307-03-Stinissen.htm cz. 1 oraz http://www.mateusz.pl/wdrodze/nr308/308-12-Stinissen.htm - cz. 2. Strony odwiedziłem 3.10.2007.


4 Henri J. M. Nouwen, Dziennik z klasztoru trapistów, Poznań 1993.


5 Franz Jalics SJ, Kontemplative Ejcerzitien, Echter Yerlag GmbH, 2001

6 Zob. http://www.mateusz.pl/wdrodze/nr307/307-03-Stinissen.htm


7 Zob. Jan Twardowski, wiersz: Wyjaśnienie.

 


© 2002 by Europejskie Centrum Komunikacji i Kultury (ECCC)
ul. Olecka 30, 04-984 Warsaw, Poland,
tel. +48 22 872-04-41;fax +48 22 872-02-85
Powered by: Joomla 
Created by: k_fied.