 |
Nie da się całej rzeczywistości ująć w słowa. Podobnie jak istotą naszego istnienia nie jest tylko praca i działanie podobnie nie możemy pozostawać tylko aktywni, mówiący, próbujący poradzić sobie jakoś z rzeczywistością za pomocą słów. Jest w każdym z nas ogromne pragnienie milczenia. Pragnienie jakże często dławione i spychane gdzieś na margines naszego życia. Kojarzy nam się źle, bo przecież nauczono nas, że nasza wartość tkwi w tym, co potrafimy zrobić, powiedzieć, czym możemy się wykazać przed innymi. To ideologia, która spycha w cień nas jako nas, odrzuca wartość nas samych jako ludzi. A przecież ta wartość w rzeczywistości nie jest uzależniona od naszej aktywności, od działania i mówienia. Gdy zaczniesz tym żyć narodzi się w tobie głęboki pokój, ale by do tego dojść potrzeba właśnie milczenia. Nie tylko po to, by usłyszeć siebie, usłyszeć swój własny głos, który z przekonaniem mówi: dobrze, że jesteś; dobrze, że po prostu jesteś i tak naprawdę wszystko inne się nie liczy. Tak, ten głos jest ważny, ale przecież sam już doświadczyłeś tego, że rozbrzmiewa on w tobie z pewnym lękiem, niepewnością. Rzadko staje się silny i mocny. I pewnie nie będzie nigdy silny swoją mocą, bo prawdziwa siła pochodzi od Boga. Potrzeba ci więc takiego milczenia, które nie tylko poprowadzi cię ku usłyszeniu samego siebie, swoich tęsknot za wewnętrznym pokojem, za dobrym słowem o twojej wartości pochodzącym od ciebie samego. Potrzeba ci przede wszystkim takiego milczenia, pośród którego usłyszysz to jedno najważniejsze Słowo. Usłyszysz, że był i jest Ktoś, kto z całym boskim autorytetem i pewnością przemawia delikatnie do twego serca mówiąc: Dobrze, że jesteś. Kocham Cię. Nie lękaj się.
Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba ci tylko jednego. A więc zatrzymaj się i wsłuchaj pośród milczenia w Słowo, które Bóg ma dla ciebie. Słowo Prawdy, Nadziei i Miłości. Bóg przychodzi do Ciebie z dobrą nowiną. Nie musisz nic robić, tylko siądź spokojnie u stóp Jezusa i słuchaj uważnie.