ECCC



 
Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Spis treści
Czytelnia: rozważania
2.Wrogość pokonana
3.Teraz
4.Milczenie
5.Prawdziwie wierzyć
6.Być
7.Strapienie
8.Miłość do świata
9.Upodobanie
10.Niedoskonałość
11.Ogień
12.Pierwszy
13.Boga narodzenie
14.Poznać Jezusa
15.Dom życia
16.Przyjdź
17.Troski
18.Ludzie jak drzewa
19.Chwila miłości
20.Równość
21.Wątpliwości
22.Przebaczenie
23.Nie lękaj się!
24. W Bogu

Czytelnia: Rozważania

Przyjdź!

Nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi, a Jego pouczenia wyczekują wyspy (Iz 42, 4)

Adwent znaczy przyjście. Ileż razy słyszałem to wyjaśnienie w kościele, na lekcjach katechezy, czytałem w mądrych i pobożnych książkach… Ile razy przelatywało ono przeze mnie i nie znajdowało podatnego gruntu, na którym mogłoby we mnie wzejść i wydać owoc. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie osobiście przyszedł czas głębszego spojrzenia na swoje życie, zatrzymania się, otwarcia oczu i uszu, by w końcu tak, jak potrafię, ale szczerze, przyjąć do siebie i próbować zrozumieć tzw. „dobrze mi znane” słowo Adwent.

Przyjście wiąże się z oczekiwaniem na Tego, który ma się zjawić. Przypominam sobie różne sytuacje oczekiwania w moim życiu. Różni ludzie, wydarzenia, które miały nastąpić, zaistnieć w mym niespełna 40-letnim życiu: przygotowanie do Pierwszej Komunii Świętej. Obraz lekko zamglony, ale wyraźny w przeżyciach, jakie mi wtedy towarzyszyły – niepokój, napięcie, zdenerwowanie: czy aby na pewno wszystko dobrze pójdzie? Ale i ciekawość: jak to będzie, gdy Jezus przyjdzie do mnie pod postacią chleba? Jak się wtedy zmieni moje życie? Oczekiwanie ze wszech miar radosne, proste, dziecięce – pełne zaufania, otwartości, spontaniczności. A potem coraz szybciej posypały się te ważne chwile oczekiwań w moim życiu: na przyjęcie do nowicjatu, na wyjazd na zagraniczne studia, na otrzymanie święceń kapłańskich, na pierwsze udzielanie sakramentów, na pierwsze rozmowy duchowe, na pierwsze spotkania już w roli kapłana, na napisanie pracy naukowej wieńczącej studia… Gdy teraz spoglądam na przeżycia, jakie towarzyszyły tym wszystkim oczekiwaniom, widzę jak bardzo odbija się w nich mój obraz Tego, kogo oczekiwałem spotkać lub obraz oczekiwanych wydarzeń. Moje nastawienie ukazywało mi, kim jest w moim wyobrażeniu Ten, na kogo czekam lub jak ważne są te rzeczy, na które czekam…

Chyba potrzeba mi odwagi, by zadać sobie dziś to pytanie w obliczu zbliżającego się Adwentu. Te uczucia i przeżycia, jakie dziś mi towarzyszą na myśl o Adwencie – co one mi mówią o Tym, który przychodzi, który ma przyjść? Jaki mam Jego obraz? Kogo się spodziewam? Może tegoroczny Adwent zaskoczy mnie jak śnieg drogowców? Zaskoczy pośród gonitwy, „wyścigu szczurów” o pierwsze miejsce, o lepsze miejsce w hierarchii, w wyścigu o „więcej” zamiast „bardziej”. A może, trochę wstyd się przyznać, może to będzie pierwszy w pełni świadomie przeżyty czas oczekiwania na Ciebie? Pierwszy naprawdę ludzki i Boski czas wejrzenia w siebie – już bez strachu, bo w głębokiej świadomości i wierze w to, że jesteś wszędzie tam, gdzie w siebie wejrzę. Że mogę skupić się nie tylko na sobie i swoich sprawach, ale że z Twą pomocą mogę dostrzec Cię także w tym, kogo do tej pory uważałem za nieprzyjaciela, wroga, szefa, który się po prostu na mnie zaparł. Jak bardzo chcę Cię dojrzeć w człowieku! Jak bardzo chcę tym samym dojrzeć Cię w sobie, mimo swoich słabości, nałogów, grzechów… Jak bardzo chcę Ci dać szansę, byś przyszedł do mnie w tych, których może do tej pory unikałem, osądzałem, którymi gardziłem – nawet nie tyle jawnie, co gdzieś w skrytości swego serca, zbyt tchórzliwy, by przyznać się do tego, co czuję.

Tyle lat cierpliwości z Twojej strony, po to, bym w końcu odważył się zatrzymać w swoim życiu i uświadomić sobie, że tyle oczekiwań było być może mechanicznych, odruchowych, jedynie „poprawnych” – bo tak przecież nakazywał Kościół, wiara, bo tak zawsze było… Dobrze wiesz, Panie, że na tyle mnie wtedy było stać. Ale Ty się tym moim stanem nie zniechęciłeś. Czekałeś, aż dojrzeję, aż stanę się gotów, by zatęsknić, by prawdziwie poczuć ból samotności, ale i radość z bycia sobą, by odważyć się czuć i przeżywać… Przychodzisz, by rozpalić we mnie to, co wcześniej było tylko tlącą się iskierką, by utrwalić we mnie prawo Miłości. Przychodzisz, by wskazać mi sens życia, sens tego wszystkiego, co się dzieje we mnie, ze mną i wokół mnie. By pokazać mi, że to wszystko włączasz w jakiś tajemniczy sposób w swój plan Miłości. Przychodzisz, by mi powiedzieć, że mnie potrzebujesz z moimi niedoskonałościami, ale przede wszystkim z moim prostym zapałem, który towarzyszył mi w pierwszych oczekiwaniach, by dać siebie całego Tobie. Te słowa żarliwej modlitwy po Pierwszej Komunii Świętej nie odeszły, nie odleciały, nie przepadły! Teraz to widzę. Powracają dziś, po latach i przypominają mi, na Kogo wtedy czekałem z tak wielką żarliwością, niecierpliwością, wręcz zakochaniem… Jak bardzo byłeś dla mnie ważny, jak bardzo Ci wtedy ufałem. Ta miłość dziś może tylko tli się we mnie, ale przecież przychodzisz do mnie nie po to, by zagasić płomyk, by dołamać nadłamaną gałązkę. Przychodzisz dziś, bo znasz moje serce. Przychodzisz, by wziąć mnie w swe ręce i rozpalić na nowo to, co zakurzyły lata i tak zwana „mądrość życiowa”, której pozwoliłem się rozpanoszyć. Przychodzisz wbrew rozsądkowi. Jednak znów kolejny raz przychodzisz… Wbrew wszystkiemu przychodzisz…

Panie, proszę nie zniechęcaj się mną! Miej cierpliwość dla mnie! Dojrzyj we mnie tę pierwotną miłość, która może tylko tli się gdzieś w czeluściach mego serca. Niewielka, ale jednak szczera, prosta. Poślij swego Ducha, niech swym tchnieniem rozpali mnie na nowo, by moje serce nie kamieniało, ale biło i było żywe, czujące, przeżywające. By umiało Cię dostrzec w tych, w których nie spodziewałem się Ciebie zobaczyć. Może spośród nich to właśnie ja sam potrzebuję tego najbardziej? Przyjdź, Panie Jezu!
 
 



© 2002 by Europejskie Centrum Komunikacji i Kultury (ECCC)
ul. Olecka 30, 04-984 Warsaw, Poland,
tel. +48 22 872-04-41;fax +48 22 872-02-85
Powered by: Joomla 
Created by: k_fied.