|
Strona 21 z 24
Wątpliwościdlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? (Łk 24, 38) Przyglądam się coraz uważniej swemu życiu. Wnikam i filozofuję, jak mówią mi inni rozdrażnieni moimi pytaniami, czasem trudnymi. Staję się coraz uważniejszy. Zaczynam dostrzegać niuanse. Także w życiu duchowym. Widzę, że jestem kuszony już nie wprost, nie zwyczajnie, ale bardzo subtelnie. Zauważam, że jedną z tych subtelnych pokus jest pokusa wątpliwości. Wątpliwości w Twoją miłość, Panie. Od tego się zaczęło w rajskim ogrodzie. Generalnie jesteś Boże dobry, ale gdy zaczynam powoli odwracać słuch od Twoich słów i zaczynam słuchać wroga to zaczynają się rodzić wątpliwości. Najgorsze jest to, że wróg kusi powoli. Najpierw trochę, tak, aby tego nie zauważyć, potem przestaje, by utwierdzić w już wypowiedzianych słowach. Pokazuje, że jeszcze nic złego się nie stało i potem, gdy już przyzwyczajam się do jego głosu, gdy go prawie uznaję za przyjacielski znów posuwa się o krok dalej. Wzbudza we mnie stopniowo wątpliwości: jak Bóg może Cię kochać skoro nie dał Ci wszystkiego? Przecież ten co kocha daje wszystko! Jak możesz być jego umiłowanym synem lub córką skoro dziś przydarzyło Ci się takie nieszczęście. Zobacz jesteś sam! Boga nie ma przy Tobie. Daję stopniowo coraz więcej miejsca tym głosom, a jednocześnie uznaję siebie za osobę wierzącą. Co za paradoks! Nie widzę, że straciłem wiarę, tę najważniejszą i tę prawdziwą wiarę. Nie tę, że jesteś, że stworzyłeś świat. W to wierzy nawet zły duch. Ale tę, że mnie kochasz, że troszczysz się o mnie, że mnie przytulasz. Wątpliwości, które wsączają się we mnie w sposób prawie niezauważalny, subtelny, jak trucizna i działają jak bomba z opóźnionym zapłonem. By zniszczyć moją więź z Tobą, by mnie stopniowo odciągnąć od Twojej przyjaźni i przekonać mnie, że jesteś moim największym wrogiem. Że jestem Twoim największym błędem. Co za paradoksy! A jednak często daję im wiarę. Św. Ignacy powiedział kiedyś: Najważniejszy kwadrans... Teraz rozumiem to z całą jasnością. Co jest najważniejsze? Liczy się tylko miłość. Najważniejszy kwadrans czyli tych piętnaście minut, gdy staję wieczorem przed Tobą z wątpliwościami całego dnia, którymi zły próbował mnie znów zarzucić. Odkrywam jego strategię, jego kłamstwo, wątpliwości, które stopniowo narastały dziś we mnie: czy jestem wystarczająco dobry? czy jestem wystarczająco inteligentny? czy Boże pamiętałeś dziś o mnie? czy się o mnie troszczyłeś? dlaczego dopuściłeś, abym cierpiał dziś samotność? I nagle odkrywam, że to nie tak. Że może i byłem sam, opuszczony przez innych, ale Ty byłeś przy mnie. Milcząco obecny. Nie, nawet nie milcząco bo przecież mówiłeś: spojrzenie dziecka, „przypadkowo” usłyszane słowa w radiu, czyjeś ręce, które przygotowały mi dziś posiłek... I nagle umykają, czmychają moje wątpliwości. Znów powraca radość, pokój i ufność. Piętnaście minut, w których daję się przekonać Twojej Miłości do mnie. Teraz dopiero mogę położyć się spać. Teraz dopiero mogę zasnąć jak dziecko w Twych ramionach. Pełen ufności i wiary w Ciebie przy mnie. Dziękuję! Proszę Cię Panie o łaskę na jutro: naucz mnie uważności. Nie pozwól by wątpliwości jutro zagłuszyły Twój głos miłości. A nawet jeśli się tak stanie, to daj łaskę bym stanął znów na najważniejszy kwadrans i znów dał się objąć Twej miłości.
|