Jest w tobie ogromna siła, energia, która przepływa przez twój umysł, wyobraźnię, przez twoje serce. To strumień myśli, poruszeń, uczuć, planów na przyszłość, różnych refleksji i spostrzeżeń. Jak każdy strumień może ci przynosić korzyść lub może ci wyrządzać szkodę. Cała sztuka polega na tym by umieć zatrzymywać, przyjmować i rozwijać to, co ci pomaga w tym byś był radośniejszy, spokojniejszy, łagodniejszy, bardziej opanowany. Chodzi o to, byś również umiał zobaczyć szkodę jaką ci mogą wyrządzić myśli, które zanurzają cię w smutku, rozpaczy, strapieniu, zwątpieniu. Pierwszy krok jaki możesz i powinieneś uczynić to po prostu zobaczyć tę różnicę. Zobaczyć, że możesz się zdystansować do strumienia siły i energii wewnętrznej, która przepływa przez ciebie. Poczuj ją, dotknij jej. Zobacz co ze sobą niesie. Czy jest górskim potokiem po burzy: rwącym, niosącym ze sobą piach, drobne kamienie, glinę, to wszystko, co może cię zatruwać i przygaszać. A może przepływa teraz przez Ciebie spokojny nizinny potok: przejrzysty i szemrzący cicho ale wesoło.
Zobacz również, że nie jesteś bezradny względem tego, co się w tobie dzieje. Kiedy już nazwiesz to, co się w tobie dzieje, możesz zdecydować co z tym zrobić: przyjmować to, co niosą twoje myśli w sposób bezwiedny, automatyczny czy raczej decydować o tym, czy poddawać się konkretnym myślom. Jesteś człowiekiem a więc możesz decydować o tym, co dzieje się w twoim wnętrzu, o tym jakim myślom pozwalasz dominować w swoim sercu. Czyż to właśnie nie jest rozeznawaniem duchowym: czyli po prostu czujną obserwacją siebie, swoich reakcji na dwa rodzaje poruszeń: na te pochodzące od ducha złego i te pochodzące od ducha dobrego. Chcesz czy nie, ten proces odnawia się każdego dnia. Każdego dnia ściera się w twym sercu dobro ze złem. Toczy się walka o twoje życie, o jego jakość a zarazem o życie tych, których dzisiaj spotkasz. Jeśli nie chcesz przeżywać swojego życia świadomie, jeśli nie chcesz wybierać to znaczy, że już wybrałeś, to już pozwoliłeś by ktoś inny zamiast ciebie samego był panem twego serca. Czyż wielkość człowieka ostatecznie nie polega właśnie na tym, że może i powinien decydować o tej ogromnej wewnętrznej energii, że powinien ją porządkować na większą chwałę Bożą i dla pożytku innych i siebie samego.